• kontakt@abcpijar.pl

ul. Opolska 22, Katowice

802 365 984

Jak wygląda współczesna Grenlandia ujęta na fotografiach Sebastiana Tixiera?

Jak wygląda współczesna Grenlandia ujęta na fotografiach Sebastiana Tixiera?

Znany, francuski fotograf Sébastien Tixier w 2013 roku postanowił spełnić swoje dziecięce marzenie i pojechać na Grenlandię. Natomiast to, co ujrzał po przyjeździe, było bardzo dalekie od jego wyobrażeń. Poniżej znajdziesz krótki artykuł, dotyczący wyprawy na współczesną Grenlandię dokonanej przez Sebastiana Tixiera. Przeczytaj go koniecznie!

Przygotowanie do podróży

Zacznijmy od tego, że samo przygotowania do podróży zajęły mu 1,5 roku - czytanie na temat miejsc, wybór właściwej pory roku na wyjazd i szukanie kontaktów było jednak niczym w porównaniu z nauką podstaw języka Inuitów. Chodzi oto, że Tixier chciał mieć możliwość rozmowy z miejscowymi, nie znalazł jednak żadnego słownika francusko-inuickiego, więc… stworzył swój własny. Francuski fotograf dokumentował zmiany zachodzące na Grenlandii. Okazuje się, że tradycja i kultura Grenlandczyków coraz częściej zderza się kulturą Zachodu, a szycie ubrań ze skóry zwierzęcej jest już przeszłością, jedynie na dalekiej północy nadal używa się ich podczas polowań, ale są to już okrycia w dużym stopniu wykonane z nowoczesnych materiałów.

Wiele pierwszych razów

Tixier w tym projekcie wiele rzeczy robił za „pierwszym razem”. Tutaj po raz pierwszy musiał zmierzyć się z projektem bardziej dokumentalnym, fotografować więcej ludzi i czynników ludzkich. Ponadto po raz pierwszy musiał też skrupulatnie przygotować się do projektu i dokładnie zapoznać z tematem, który miał fotografować. Oczywiście zależnie od regionu, temperatura na Grenlandii waha się od -10°C do -30°C. W związku z tym Tixier wszystkie swoje autorskie projekty wykonuje średnioformatową Mamiyą RZ. Jednak fotografowanie w grubych rękawicach nie jest łatwym zadaniem, przed wyjazdem zmodyfikował swój sprzęt tak, by wielka rękawica była w stanie chwycić pokrętła. Ale największym zmartwieniem był akumulator, który w ekstremalnych temperaturach wyczerpałby się w kilkadziesiąt minut. Dlatego zamiast trzymać ją w aparacie, Tixier ogrzewał baterię (z przyspawanym kablem) pod kurtką i podłączał ją chwilę przed wykonaniem zdjęcia. Poza tym musiał też uważać, by oddychając nie chuchać w wizjer, bo w przeciwnym razie pokryłby się od razu warstewką lodu, co uniemożliwiłoby ostrzenie.

Największe zaskoczenie

To co zapadło mu szczególnie w pamięć podczas tej podróży - to, co spotkało go na morzu nieopodal Qaanaaq - jednej z najdalej wysuniętych na północ osad na świecie. Warto wspomnieć także o tym, że jechali oni wtedy na trzydniowe polowanie na foki, a psi zaprzęg ciągnął ich 40 kilometrów po lodzie, na zewnątrz temperatura sięgała -30 stopni Celsjusza. Sebastian Tixier siedział sobie z myśliwym w namiocie, miał na sobie tylko spodnie z futra niedźwiedzia polarnego.

Udostępnij:

Polecamy:

profesjonalne sesje zdjęciowe

Zobacz